Bez kategorii

Po czynach się poznacie…

Niestety nie “ich” nie “onych” ale właśnie siebie. Bo ONI to nic innego jak odzwierciedlenie nas, naszych jasnych i ciemnych stron. ONI to również odbicie naszych wibracji.

Czyż nie wydaje się to takie proste i oczywiste? Przecież MY, którzy kroczymy już ścieżką w kierunku Światła to wiemy… Słuchaliśmy o tym setki razy, czytaliśmy kolejne setki a dodatkowo pewnie niejednokrotnie udało nam się tego doświadczyć.

Wszystko jest fajnie dokąd czujemy moc przyciągania dobrych wydarzeń, ludzi, okoliczności. Dokąd widzimy, że kreujemy rzeczywistość, w której czujemy się lekko, swobodnie, w której energia po prostu płynie i światło wręcz nas zalewa.

No ale cóż … sielanka nie trwa wiecznie, a przynajmniej nie na tym etapie rozwoju. Nie wiem czy stosownym jest słowo “niestety”, bo przecież wszystko dzieje się w idealnym czasie … jednak jakże trudno jest uświadomić sobie, że nie jesteśmy jeszcze tacy, jakimi chcielibyśmy być albo jakimi wydawało nam się, że jesteśmy.

A kiedy tak się dzieje? Na przykład, kiedy trafiamy na ludzi, którzy po prostu nas denerwują. Swoim zachowaniem, tym, co mówią, tym jakimi wibracjami emanują ale pojawiają się również tacy, którzy denerwują nas tak po prostu, od pierwszego wejrzenia…

Kiedy jeszcze? Kiedy stajemy się uczestnikami wydarzeń, czasami bardzo niepozornych i w zasadzie bez znaczenia ale wywołujących w nas emocje, które wydawało nam się, że już dawno odeszły do lamusa i więcej nie wyjdą na światło dzienne.

Krótko mówiąc znajdujemy się np. w stale narzekającym towarzystwie, robiącym z igły widły (oczywiście z naszego punktu widzenia), pani w urzędzie podnosi głos na dzień dobry zanim cokolwiek powiemy, na ulicy ktoś zajeżdża nam drogę i wcale nie mruga światłami na przeprosiny. A ponadto wszystko jest źle i bez sensu. Nasze emocje i wibracje są pod powierzchnią ziemi, nastrój waha się od apatii do złości a ponadto jesteśmy chronicznie zmęczeni i chcemy uciec z tego miejsca, gdzie jest tak strasznie…

No a potem, jak już sobie nawmawiamy, że wszystko jest złe a tylko my jedyni na tym świecie dobrzy ale niezrozumiali, przychodzi ten moment – a przynajmniej powinien dla nas przyjść, kiedy łapiemy oddech, stajemy trochę z boku i pukamy się w głowę… Przecież to wszystko dzieje się po to aby nam pomóc. Przecież Wszechświat nam sprzyja.

I zaczyna się szukanie, analizowanie i dociekanie dlaczego właśnie ci wszyscy “źli” i te wszystkie “przypadki” pojawiły się w naszym życiu teraz. Co nam chcą pokazać, co mamy sobie uświadomić. Czyż może nie nadeszła właśnie kolejna lekcja do odrobienia? Dla każdego inna ale kolejna, która pomoże przeskoczyć wyżej?

Piszę o tym, bo właśnie sama doświadczam tego stanu. Jestem już na tym drugim etapie, kiedy staram się zrozumieć, gdzie jest zakopana jakaś ciemna strona i co nią jest, co wystawia mnie na próby cierpliwości, empatii, otwartości … i pewnie wiele innych.

Z cierpliwością różnie bywa, więc chciałabym już wiedzieć, co kryje się po drugiej strony mocy 😉 ale to na pewno przyjdzie i wierzę, że pozwoli na lepsze poznanie siebie oraz na przepracowanie tego, co właśnie woła o uwagę.

Sobie i Wam tego życzę 🙂

A jeśli macie już jakieś doświadczenia z podobnymi stanami i dzięki temu odkryliście jakieś ciemne zakamarki duszy, to podzielcie się proszę w komentarzach, bo być może to komuś pomoże. Może ktoś na drugim zakątku Ziemi właśnie czeka na wiadomość od Was 🙂

3 komentarze

  • Marek

    Tak jak piszesz-wszystko by nam pomóc. Ja np wielokrotnie doświadczyłem przyciągania tego czego nie chcę/boję się. Takie rzeczy łatwo się materializowały w moim życiu. Inna sytuacja-niekończące się interakcje z ludźmi, z którymi nie miałem ochoty ich mieć. Dlaczego? Trwały tak długo, aż nie nauczyłem się asertywności. I tak dalej. Byłoby tego naprawdę sporo, gdyby się zastanowić, co nie zmienia faktu, o którym wspomniałaś na początku. Przychodzi czasem zmęczenie, apatia, zwątpienie pomimo świadomości drogi i prowadzenia w dobrym kierunku.

    • MD

      Dla mnie największą zagadka pozostaje – skoro wiemy, że wszystko wokół nas przyciągnęliśmy do siebie swoją postawą, myślami, wibracjami z czasów “ciemności”, to mimo wszystko wciąż przyciągamy rzecz/ludzi/okoliczności, których nie chcemy 😉 od świadomości do praktyki chyba pozostają lata świetlne 😉

      • Marek

        Mało pocieszające ;p … albo po prostu tak tkwimy w tym wieloletnim przywiązaniu do ciemnej strony, że wychodzenie jest niezwykle trudne. A czy ja czy Ty chcemy mieć efekty już. Niełatwo też żyć na granicy światów: materialnego i duchowego, starego i nowego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close