wiosenne porządki

Emocjonalna poczekalnia

Zaskoczyło mnie samą, że od ostatniego wpisu minął już prawie miesiąc. Kilka “dziwnych” tygodni. Dziwnych, bo miałam okazję zmierzyć się z emocjami, myślami i energiami, które gdzieś wcześniej już były ale tym razem doświadczałam ich inaczej. Niby to samo ale jakby pierwszy raz.

Niecierpliwość

Niecierpliwość, ponaglanie siebie, czasu i świata to moja nieodłączna towarzyszka. Była ze mną odkąd tylko pamiętam. Biorąc się za coś, chcę jak najszybciej widzieć efekty. Poznając coś nowego, nie interesuje mnie poziom podstawowy i od razu chcę wskoczyć na level advanced…

Czym to się kończy? Przeważnie wypaleniem na samym początku, zanim iskra zaczenie się na dobre tlić. A w rezultacie porzuceniem pomysłu, skoro po tygodniu czy miesiącu nie jestem jeszcze master of czegoś tam.

I na tym właśnie etapie kończyło się wiele aktywności, które wydały się być nietrafionym pomysłem.

Niecierpliwość vs nowa ja

Samo słowo niecierpliwość sprawia, że zaczynam się niecierpliwić i nawet szybciej uderzać w klawiaturę.

Tak się dzieje, że kiedy wydaje nam się, że coś już jest poza nami, że jakieś emocje mamy już przepracowane, to właśnie wtedy postanawiają pomachać nam rączką jeszcze raz i sprawdzić czy aby na pewno pożegnaliśmy się z nimi.

Odwiedziła mnie niecierpliwość. Bo rzeczy działy się za wolno, bo nie w terminie, który zakładałam, bo okoliczności się zmieniały, bo coś nie było takie, jak w moich wyobrażeniach… I nie powiem nic odkrywczego, że efektem było jedynie obniżenie energii wewnętrznej i zewnętrznej.

Oswojenie niecierpliwości

Spotkanie z tą emocją było o tyle inne od poprzednich, że od początku wiedziałam jak się zakończy. Wiedziałam, że uporczywym ponaglaniem, narzekaniem, wyrzutami sumienia i zmuszaniem się do pewnych rzeczy niczego nie przyśpieszę. Ba, pewnie nawet zahamuje to przepływ energii i możliwość działania Wszechświata.

Świadomie dawało się odczuć jak wewnętrzne napięcie rośnie, jak niecierpliwość wkrada się do kolejnych zakamarków, z których została wcześniej wyproszona i jak oddziałowuje na mnie a ja tym samym na otoczenie. Chwilami trudno było wytrzymać mnie ze mną…

No cóż, najwyraźniej trzeba było się z tym zmierzyć i postawić kolejny krok na nowej drodze. Ponownie – mniej gadać, więcej słuchać albo nie słuchać wcale ale… ponownie – zwracać uwagę na swoje myśli i wypowiadane słowa. Zastanowić się nad intencjami a tak naprawdę to dotrzeć do nich i sprawdzić, czy nie ma w nich drugiego dna.

I mniej więcej, w dużym skrócie tak minęło kilka tygodni 🙂 Okoliczności dodatkowe również wcale pisaniu nie sprzyjały… a może to tylko wymówka 😉

Ani cierpliwość ani niecierpliwość. Zaufanie

Czy cierpliwość jest lepsza od niecierpliwości? Nie wiem. Może cierpliwość przytępia czasami zmysły i usypia czujność. Niecierpliwość wręcz przeciwnie – daje popalić.

Pewnie najlepszą opcją jest zaufanie, że tak właśnie ma być i mam nadzieję, że po moim rendez vous z cierpliwością, to właśnie zaufanie pojawi się na jej miejscu. I tego życzę również Wam.

P.S. Uruchomiłam newsletter 🙂 dla tych, którzy mimo wszystko cierpliwie zaglądają do miejsca doskonałego 🙂

5 komentarzy

  • Marek

    Dobrze, że coś napisałaś bo obawiałem się, że to koniec ;p co do cierpliwości znam to, efekty mają być już – natychmiast! Ale wtedy pomagają mi fajne słowa z pewnej książki: “możesz się odprężyć – bóg czuwa”, czyli to zaufanie, że wszystko idzie w dobrym kierunku 🙂

    • MD

      Witaj 🙂 Ta droga nie ma końca… 🙂 Piękne słowa i oczywiście w teorii wielkie TAK… wiesz jednak na pewno, że przychodzą takie momenty kiedy wiedza i teoria swoje a emocje swoje. Stare programy walczą o przetrwanie i całą teorię trafia… Wszystko wtedy jest po prostu nie takie i potrzeba czasu (przynajmniej mnie było potrzeba) aby znów po prostu odpuścić i poddać się rytmowi życia 🙂

  • Marek

    Noo… takie momenty przychodziły niezliczoną ilość razy… całe szczęście z tej drogi nie ma już odwrotu 🙂

    • MD

      Rzeczywiście nie ma … jednak świadoma droga wcale nie jest łatwiejsza 😛 widzisz, czujesz więcej rzeczy i kiedy chcesz je popchnąć, żeby nie przeszkadzały, to zaczynają stawiać opór 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close