Bez kategorii

Inny wymiar relacji

Jeszcze kilka miesięcy temu słowo “samotność” wprawiało mnie w bardzo przygnębiający nastrój i skutecznie wpędzało w doła. Być może dlatego, że od zawsze samotność kojarzyła mi się ze smutkiem, cierpieniem, brakiem bezpieczeństwa.

Czy tylko jak odbierałam tak samotność? Wydaje mi się, że większość z nas ma wdrukowany taki program od najmłodszych lat. Dziewczynki chyba jeszcze bardziej niż chłopcy. Wiadomo – chłopiec sobie zawsze poradzi, dziewczynka… no cóż, potrzebuje KOGOŚ, czegoś, whatever. Dziewczynka powinna być zawsze mądrzejsza, dojrzalsza, grzeczna. Samotność=nieszczęście. Dlatego też każe nam się bawić z innymi dziećmi, dzielić się swoimi zabawkami, a później dbać o relacje i czasami podtrzymywać je wręcz na siłę.

W ten sposób uczymy się ustępowania, godzenia na rzeczy, które wcale nam nie odpowiadają w imię “wyższego dobra” a w końcu zatracamy się w tej chęci i w sztucznie wyhodowanej potrzebie “bycia dla innych”. I tak nie będąc świadomym, że najważniejsza w życiu relacja to relacja z samym sobą, zaczynamy budować relacje z innymi, nie mając pojęcia na czym powinny się opierać.

Świetliste spojrzenie

Dlaczego o tym piszę a nie jak myślałam ostatnio o małych sukcesach na drodze rozwoju? Bo właśnie inne spojrzenie na samotność a tym samym na relacje z innymi jest jednym z tych, które najbardziej przykuwają moją uwagę.

Nie namawiam nikogo aby zmieniał nagle swoje przekonania i z myślenia, że “przypadkiem kogoś spotkał” przeskoczył do innego wymiaru, że przyciągamy to, o czym wibrujemy. Jednak ten moment, kiedy dotarło do mnie, że wszystkie osoby, które spotkałam dotychczas na swojej drodze były dla mnie lekcją do odrobienia był na tyle przełomowy, że wszystkie wydarzenia z bliższej i dalszej przeszłości zaczęły nabierać zupełnie innego oblicza.

To tak jakby zrzucić ciemną zasłonę i przez okna zaczęło zaglądać słońce.

Każdy jest po coś

Czytając i słuchając wiele na temat relacji, które tworzymy z innymi a następnie przekładając tę wiedzę na własne doświadczenia, głęboko wierzę, że każdy pojawia się na naszej drodze z minimum kilku przyczyn. Nie są osobne, nie są zerojedynkowe. To całe zbiory przekonań, emocji, wierzeń i programów. Do najważniejszych w mojej opinii należą:

  • lekcje, które dostaliśmy do przerobienia w tym życiu
  • przekonania, które o sobie zbudowaliśmy na podstawie naszego wychowania i przekazanych nam wierzeń
  • energia, którą emanujemy w świadomy lub przeważnie nieświadomy sposób

Nieważne czy zaczniemy analizować relacje od tych z bliższej czy dalszej przeszłości – ja osobiście zaczęłam od tych najświeższych i od tych, które zakończyły się zupełnie niedawno (mam na myśli każdy rodzaj relacji, nie tylko damsko – męskie) – otwieramy skrzynkę, która wydaje się nie mieć dna.

To skarbnica wiedzy przede wszystkim o nas samych.

Ponowne spotkanie

Kiedy zaczęłam przyglądać się tym relacjom, które nie przetrwały, to tak jakbym na nowo spotykała się z każdą z tych osób. Z każdym kolejnym krokiem dowiadywałam się więcej o sobie – jaka byłam na tamtym etapie życia. Jakie emocje mną kierowały, jakie miałam wtedy potrzeby, jakie wysyłałam wibracje (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że w ogóle jakieś wibracje istnieją), czego szukałam w tych relacjach.

Pewnie nie zdziwi fakt, że wiele z wcześniejszych relacji nie przetrwało, bo nie miały prawa przetrwać. Bo nie było równowagi. Bo zarówno moje jak i czyjeś intencje nie były do końca czyste (ale kto wtedy w ogóle słyszał o intencjach i nad nimi się zastanawiał). Bo w końcu zawsze opierały się na szukaniu czegoś u kogoś. Tego czegoś, czego nikt inny nie może dać ani zapewnić. Na potrzebie akceptacji, szacunku, miłości, zaufania, docenienia, niesienia pomocy, dominacji, poczucia własnej wartości i tak można byłoby znów w nieskończoność wymieniać i wymieniać.

I tak na przestrzeni lat pojawiały się różne osoby, które dokładnie odpowiadały na te potrzeby lub czerpały energię z tego, że ja takimi potrzebami emanowałam. Osoby i sytuacje, które wynikały z poczucia braku “czegoś” nienamacalnego jak również materialnego.

Układanka z relacji

Relacje prywatne, rodzinne, zawodowe – kiedy otwierasz pudełko i zaczynasz wyjmować z niego puzzle, to z każdym kolejnym ta układanka zaczyna mieć sens i nabiera kształtu.

Kiedy zaczynamy już dostrzegać rolę każdej z osób w naszym życiu i rozumieć, że nie był to przypadek ani zbieg okoliczności, widzimy również, że część relacji zakończyła się gwałtownie a część umierała śmiercią naturalną, w rytm zmian w nas samych.

Ja układając te puzzle zauważyłam, że relacje kończyły się zawsze, kiedy jedna strona spełniła już swoją rolę w życiu drugiej. Bo przecież to układ wymienny – w naszym życiu ktoś się pojawia po coś ale my również gościmy w czyimś życiu z jakiegoś powodu.

Nie zawsze jeszcze wiem, czemu ktoś trafiał akurat na mnie ale rozumiem już, czemu moje życie splatało się z czyimś przez tygodnie, miesiące, całe lata a czasami tylko przez jedną chwilę. Mimo że niektóre końce były bardziej, inne mniej bolesne a jeszcze inne przynosiły ulgę, to bardzo się cieszę, że doprowadziły mnie do tego miejsca. I wcale nie czuję się samotna mimo że coraz mniej ludzi wokół 🙂 A kiedy pojawiają nowi, nie mając oczekiwań wobec nich, jest jakoś lżej 🙂

Nawet nie zauważyłam, kiedy się rozpisałam ponad miarę ale temat jest dla mnie na tyle fascynujący, że mogłabym pisać i pisać i pisać. Może kiedyś do tego wrócimy.

Pięknych relacji wszystkim życzę 🙂

2 komentarze

  • Marek

    Szok, chyba jeden z lepszych tekstów o relacjach jakie czytałem 😮 i to takie pokrzepiające dla wszystkich którzy nie potrafią się podnieść po stracie, rozstaniu lub nie mogą poradzić sobie z samotnością. A więc pięknych relacji 🙂

    • MD

      Witaj 🙂 bardzo dziękuję za miłe słowa 🙂 można to odnieść do relacji partnerskich, zawodowych, rodzinnych, w zasadzie chyba każdych… Od momentu, kiedy zaczęłam się przyglądać swoim relacjom z przeszłości – z mężczyznami, w miejscach pracy czy w tzw. najbliższej rodzinie, to co chwilę miałam takie “aha!!!…a więc to dlatego tak to się potoczyło…”. I wciąż jeszcze pojawiają się nowe aha! really? no oczywiście? – ale jak wiadomo wszystko dzieje się wtedy kiedy powinno i tak jak powinno 😉 Dziękuję jeszcze raz i również samych najpiękniejszych relacji 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close