Bez kategorii

Rok w drodze

Małe podsumowanie na początku kwietnia? Ani to koniec roku ani jego początek, żadna też inna szczególna data czy wydarzenie. Skąd więc taki pomysł? Przyszedł do mnie wczoraj i towarzyszy na każdym kroku. Ułamek sekundy podczas składania zamówienia w okienku marketu budowlanego. Uśmiech, słowo, które być może komuś poprawiły nastrój o poranku. Nie kosztowało mnie to żadnego wysiłku a poczułam jak w jednej chwili powstaje wokół pozytywna energia.

I wtedy uświadomiłam sobie, że mija mniej więcej rok, odkąd zaczęłam stąpać po ścieżce rozwoju, poznawania siebie, rozumienia siebie i praw, które rządzą Wszechświatem.

Droga bardzo wyboista, kręta, z przeszkodami i postojami. Mimo że wciąż mam wrażenie, że jestem na jej początku to kiedy się odwracam i patrzę co za sobą zostawiłam, widzę przepaść.

Początek

Można powiedzieć, że początek drogi wiązał się poniekąd z początkiem nowego porządku świata, wyznaczonego przez epidemię strachu i uwięzienia. Poniekąd, bo odbywał się jakby poza tym wszystkim. Nie z powodu ale przy okazji. Wtedy właśnie pojawił się “związkowy” kryzys, który wydawało się, że jest już końcem i chwytając się każdego sposobu jak ten związkowy “byt” uratować, zaczęłam szukać inspiracji i porad w książkach i internetach. Bardzo po omacku i nie za bardzo wiedząc czego szukam.

Kiedy zrozumiałam, że tak naprawdę szukam spokoju, ukojenia i odnalezienia nowej drogi, związek na chwilę wrócił, ja rozwój porzuciłam na rzecz reanimacji i odbudowywania tego, co wiadomo już jak się skończyło. Związek się ulotnił jak kamfora a ja byłam w tak czarnej … przepaści jak nigdy dotąd.

Droga

Musiało minąć dużo czasu zanim ponownie zdobyłam się na jakąkolwiek aktywność i zanim wróciła myśl o zmianach, które są potrzebne. I znów zaczęło się poszukiwanie. Tak naprawdę zaczynałam z poziomu mniej niż zero. Wszystko, co wcześniej słuchałam czy czytałam przestało mieć najmniejszy sens, tym bardziej, że próby przenoszenia tego na czyny nie przynosiły żadnych efektów. Teraz wiem, że powstałe blokady, zapatrzenie w jeden punkt i rozpamiętywanie sprawiły, że żaden nowy przekaz nie miał prawa trafić do mnie. Byłam zamknięta szczelnie jak sejf w szwajcarskim banku. Otoczona murem, zabarykadowana, zatrzymana w przestrzeni.

Mimo wszystko nie poddawałam się i wciąż szukałam i szukałam i chciałam zrozumieć dlaczego. Znalezienie odpowiedzi na jedno “dlaczego?” powodowało powstanie kolejnych. A kolejne odpowiedzi sprawiały, że chciałam iść dalej i nie miałam już pomysłów aby porzucać znów tę ścieżkę. Pojawiła się ciekawość, gdzie ta droga mnie zaprowadzi.

Punkty martwe, zakręty i punkty zwrotne

Zakrętów było co nie miara. Można było nabawić się choroby lokomocyjnej. Martwy pojawił się w okolicach Bożego Narodzenia http://Święta wcale niemagiczne i ciągnął się przez jakiś czas. Potem znów wpadłam w zakręty aż zaczęły pojawiać się na drodze punkty zwrotne. Intencjonalne bądź takie, o których nie myślałam. Najwyraźniej podświadomość wysyłała sygnały i dostawałam to, czego w danej chwili potrzebowałam – mimo że wcale tego nie wiedziałam.

Przykład? Intencjonalnie wyproszony wyjazd na Maderę i nieintencjonalne spotkanie tam osoby, której jedno zdanie uświadomiło mi to, czego ja nie dostrzegałam.

Inny? Kiedy jeszcze rozwój był w zarodku albo go nie było wcale, intencjonalne spytanie o poradę pewnej osoby i odpowiedzi, które wtedy wydawały mi się kompletnie bez sensu a z czasem zaczęły nabierać mocy twórczej.

I tak pewnie znalazłoby się jeszcze kilka podobnych wydarzeń, które krok po kroku prowadzą mnie.

Miejsce docelowe

Nie wiem, czy ktokolwiek, kto wybrał się w taką podróż, dotarł kiedykolwiek do celu. Nie wiem, czy taki cel w ogóle istnieje. Wiem, że są stopnie, po których można się wspinać ale czy jest jakiś szczyt? Chyba nie.

Wiem również, że każdy ma swoją drogę do przejścia i każdy przemierza ją w swoim tempie, posługując się swoim gpsem.

Czasami potrzebny jest prawdziwy szok, wydarzenie, które musi zwalić z nóg aby obudzić się i zacząć na nowo. Ale tak kompletnie na nowo, jakby budować swoje życie od początku.

Dopiero kiedy budzimy się, zaczynamy rozumieć, że wszystko ma swój idealny czas i przestrzeń i każde wydarzenie – od zawsze nam służyło. Tylko wcześniej nie byliśmy gotowi aby wysłuchać, co miało nam do powiedzenia.

Mini podsumowanie mini podsumowania

Cieszę się, że tu jestem 🙂 Cieszę się, że przeżyłam tak inny od wszystkich poprzednich rok. Cieszę się, że mogę dzielić się z Wami swoją drogą w kierunku światła. Dziękuję każdemu, kto towarzyszy mi w tych wzlotach i upadkach 😉 A jeśli ktokolwiek odnajduje tu siebie albo czuje, że nadaje na tych samych co ja falach, to cieszę się jeszcze bardziej i bardziej .

Dziękuję Wszechświatowi, że doprowadził mnie do miejsca doskonałego i wiem, że od tego momentu są tylko doskonałe miejsca i doskonały czas 🙂

P.S. a może by tak następny wpis zrobić o swoich małych “sukcesach” na drodze? Dużo miłości dla Wszystkich 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close