odpuszczenie

Zatrzymanie

Kiedy życie nabiera kolorów i zaczynasz rozpędzać się na karuzeli szczęścia, kiedy zdajesz już sobie sprawę, że tylko Ty decydujesz jaki będzie Twój dzień, energia wręcz rozpiera i nakręca do podejmowania kolejnych działań.

Kiedy wiemy również, że to nasz stosunek do okoliczności zewnętrznych czyni je sprzyjającymi, neutralnymi lub wrogimi, możemy wtedy nawet niezbyt lubianą pracę lub ludzi, z którymi nie rezonujemy potraktować jako lekcję na drodze duchowej ewolucji.

Wtedy wszystko wydaje się łatwe i płynnie przechodzimy z dnia na dzień, z godziny na godzinę.

Czasami jednak w tej euforii, która wydaje się być już na zawsze, niepowstrzymana i przenikająca każdą myśl, następuje pewne zatrzymanie. Gorszy dzień, który pojawia się znikąd i który trzeba jakoś przetrwać.

Skąd się biorą gorsze dni

Do mnie gorszy dzień przychodzi zawsze nieoczekiwanie. Nie wywołuje go nic, co jest na zewnątrz mnie. Nic na co nie mam wpływu.

Gorszy dzień pojawia się wraz z jedną, z pozoru nieistotną myślą. Niepozorną ale na tyle przenikliwą, że trudno się jej pozbyć. Sprawia, że nieświadomie skupiam na niej swoją uwagę a wtedy nie tylko zaczyna żyć swoim życiem ale ma również czelność wpłynąć na moje. Tak też było ostatnio.

Po intensywnym czasie czułam jak narasta zmęczenie. Czekając na moment przerwy, TA jedna myśl pojawiła się podczas…wyrzucania śmieci. Jedna niewinna myśl – jak byłoby miło, gdyby ktoś czasami w czymś pomógł… Przyszła i zrobiła swoje.

Zmęczenie stało się dwa razy mocniejsze, zapał do działania się ulotnił a ta wyczekiwana chwila oddechu nie smakowała tak, jak powinna.

Jak przetrwać gorszy dzień

Gorszego dnia dawno nie było w moim życiu, więc nie za bardzo wiedziałam, co z nim zrobić. Wiedziałam, że tym razem żadna książka, żaden blog ani żaden filmik na YT nie uleczą moich myśli. A tak naprawdę nie wiedziałam ale czułam to.

Poczułam też, że najlepszym lekarstwem na przetrwanie będzie po prostu chwilowe usunięcie się. Kiedy zapytałam sama siebie “czego potrzebujesz”, ta odpowiedź przyszła sama. Pobyć w ciszy, spokoju, ze sobą.

Wyłączyłam się ze wszystkich aktywności, poza tymi niezbędnymi. Odłączyłam się od pisania, czytania, słuchania a potem nawet od…myślenia. Odizolowałam możliwie najwięcej bodźców z zewnątrz.

Trochę tak, jakby odłączyć telefon od ładowarki. Jestem wdzięczna, że miałam taką możliwość.

W ciszy starałam się usłyszeć swoje myśli i zrozumieć, dlaczego pojawiają się teraz, kiedy jestem szczęśliwa? Dlaczego chcą stanąć na drodze mojego rozwoju?

Do czego służy gorszy dzień

“Ten dzień” – bo nie był to przecież jeden 24-godzinny odcinek czasowy, nie był jednak przeszkodą. Tak, jak wszystko, co dzieje się w życiu, przyczynił się do czegoś dobrego.

Uwolnił emocje, które przez długi czas były tłumione. Tak głęboko schowane, że wydawało się, że już ich nie ma. A może rzeczywiście nie było, bo to nie był ich czas i miejsce.

Nie było łatwo przyznać się przed sobą, że jeszcze nie wszystko o sobie wiem. Ale warto było doświadczyć “gorszego dnia”, żeby odkryć coś nowego, żeby poznać swoje reakcje i żeby mimo wszystko na końcu powiedzieć sobie, że wszystko nam służy 🙂

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close