zamknięcie drzwi

Zamknięcie drzwi

Od powrotu z wyczekiwanego urlopu mija dziś równy tydzień. W moim odczuciu upłynęło jednak znacznie więcej czasu. Lądowanie było na tyle twarde, że odnalezienie się na nowo i przejście z trybu “na co mam dziś ochotę” na tryb “co dziś muszę” zajęło mi bardzo długo. I nie tylko pogoda mnie zmroziła ale przede wszystkim rzeczywistość, od której kompletnie się oderwałam.

Mimo że nazbierało się trochę rzeczy, o których chciałam napisać będąc jeszcze tam, to dziś zacznę od najważniejszej. Przynajmniej dla mnie. Zacznę od końca, czyli od zamknięcia za sobą drzwi. Ostatecznie i definitywnie.

Madera powitała mnie bajkowo – ciepłem, intensywnym słońcem o poranku i śniadaniem na tarasie z widokiem na ocean. Po wszystkich utrudnieniach związanych z samym wyjazdem, w tamtej chwili wszystko zniknęło. Nie do końca mogłam uwierzyć, że JESTEM TAM. Ale wiedziałam, że będzie to piękny tydzień.

Ocean

Od pierwszego wejrzenia zakochałam się w oceanie. No może od drugiego, bo kilka lat temu ocean już widziałam ale wtedy nie miało to dla mnie większego znaczenia. Wtedy był zwyczajną zimną wodą, różniącą się do Bałtyku tylko kolorem.

Tym razem od momentu, w którym po raz pierwszy usłyszałam jego szum a potem ujrzałam fale rozbijające się o kamienie, byłam nim zauroczona, zafascynowana.

Mogłam w nieskończoność wpatrywać się w jego otchłań. Kiedy towarzyszyły temu odbijające się w tafli wody promienie słońca, czułam się zupełnie oderwana od życia. Tak, jakbym unosiła się lekko nad ziemią i nie istniało nic poza chwilą, która tu i teraz.

Właściwie, to nic poza chwilą obecną nie istnieje, ale na co dzień w natłoku obowiązków i spraw do zrobienia, trudno znaleźć moment, żeby wsłuchać się w to, co chwila do nas mówi.

TAM mi się udało. Byłam ja i ocean. A kiedy wokół robiło się za dużo ludzi, szłam tam, gdzie mogłam sobie z nim sam na sam rozmawiać i powierzyć mu swoje myśli. Zdarzyło mi się chyba nawet mówić coś na głos (tzn. do oceanu) ale to poczucie wolności, które mi dawał wygrywało z racjonalnością.

Chyba już następnego po przylocie dnia poczułam, że OCEAN to moje lekarstwo. Że uleczy mnie z tego, co cały czas we mnie siedziało. Nawet wtedy, kiedy byłam już tam. Że każda fala przynosi same dobre rzeczy i zabiera te złe.

I tak codziennie a nawet kilka razy dziennie, jeśli była taka możliwość, udawałam się na samotny spacer. Tak, żeby sobie porozmyślać, porozmawiać z Siłą Wyższą, oceanem i samą sobą.

W trakcie jednego z tych spacerów w symboliczny sposób pożegnałam się z przeszłością, która trawiła mnie od środka już od tak dawna Poczułam się, jakby z moich pleców spadł ogromny ciężar, który jak Feniks z popiołów odradzał się i przygniatał mnie z różną siłą.

Tęcza

Co się stało, kiedy odetchnęłam z ulgą? Moim oczom ukazała się tęcza. Mało wyraźna, lekko zamglona ale dla mnie był to jak znak od Niebios. Znak, że teraz będzie już lepiej. Ucieszyłam się jak dziecko, które dostało nową zabawkę. Szłam dalej uśmiechnięta od ucha do ucha i zrobiłam tej tęczy dziesiątki zdjęć, jakbym widziała ją po raz pierwszy w życiu.

I nieważne, że ktoś powie, że to zbieg okoliczności, że to naiwne szukanie znaków czy zwykła głupota. Dla mnie to była najpiękniejsza tęcza, jaką dotychczas widziałam 🙂

Odpowiedni czas

Może to miejsce sprawiło, że z daleka od codzienności mogłam spojrzeć na wszystko z dystansem. Może to wolny czas, kiedy nie musiałam zajmować się przyziemnymi sprawami. Może to okoliczności natury. Może spotkana osoba, której jedno zdanie dało mi do myślenia.

Pewnie wszystko łącznie. Ale najważniejszy był czas. Właściwy moment.

Przez ostatnie kilka miesięcy robiłam różne rzeczy aby zamknąć drzwi za przeszłością i zrobić miejsce na nowe dziś i jutro.

Starałam się jak mogłam aby uporządkować wszystko i “posprzątać swoją przestrzeń”. Za każdym razem, kiedy wydawało mi się, że już to zrobiłam, że już nie myślę, już nie tęsknię to i tak prędzej czy później TO wracało. Wspomnienia, sentyment, emocje, wszystko, co zatrzymywało mnie w próżni.

Wiem, że ta próżnia była potrzebna. Wiem, że ten czas był dla mnie błogosławieństwem, nieważne jak dużo bólu mi przyniósł.

Wcześniej jednak, mimo moich przekonań, nie byłam jeszcze gotowa, żeby się uwolnić. Wtedy, na spacerze nadszedł właściwy czas.

Wszystko przychodzi we właściwym czasie.

Nie wtedy, kiedy chcemy na siłę i nie wtedy, kiedy z uporem maniaka chcemy coś osiągnąć. Tylko wtedy, kiedy nadchodzi odpowiedni dla NAS moment.

Uwolnienie przestrzeni

Uwolniłam swoją przestrzeń, uwolniłam swoje myśli i emocje. Poczułam, że znów żyję i że znów mi się chce.

Trwało to długo ale mogę powiedzieć z całą pewnością, że TAK, udało się. Jestem gotowa iść dalej, pogodzona z tym co było i ze sobą.

I tego poczucia wolności, akceptacji i lekkości każdemu życzę 🙂

5 komentarzy

  • Marek

    A więc udało się 🙂 sam jestem w podobnej sytuacji, ale wciąż czekam na swój moment. Wszystko we właściwym czasie. W każdym razie dzięki – jak widać w czyjejś historii można znaleźć coś dla siebie 🙂

    • MD

      Myślę, że często mamy tendencję do ponaglania siebie i niecierpliwienia się. Bo za długo to już trwa, bo życie ucieka, bo przecież ile można itp… ale to nic nie daje. Wyczekiwanie TEGO momentu z zegarkiem w ręku jeszcze bardziej może nas pogrążyć. A to proces…ma swoje etapy żalu, złości, rozczarowania, obwiniania – dla każdego inne. Uważam, że to paradoksalnie najlepszy moment na poznanie siebie i być może najcenniejszy czas w życiu 🙂
      Bardzo Ci tego życzę 🙂

        • MD

          Dziękuję Ci za komentarze i cieszę się niezwykle, że mogę swoim pisaniem zdziałać coś dobrego 🙂 Taka była intencja 🙂

          • Marek

            Nie ma za co 😉 To bardziej ja dziękuję, że w kolejnym kryzysowym momencie trafiłem na coś co podniosło na duchu. Nie ma przypadków 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close