Bez kategorii

Wyjdź do ludzi?

Dobre rady

Co robią ludzie, kiedy dowiadują się, że Twój związek się zakończył?

  • wyrażają swój żal i smutek (szczery bądź nie do końca szczery)
  • zaczynają udzielać “dobrych” rad

Kilka dni temu mnie również udzielono wskazówki, co powinnam zrobić, jako że minęło już trochę czasu od mojego rozstania. A brzmiała ona: “musisz wyjść do ludzi, nikt do Ciebie sam nie przyjdzie”

Niby nic, niby słyszałam to już nie raz ale tym razem moją pierwszą reakcją było: “really”? Czy to jakiś żart, czy ktoś tak tylko powiedział, bo nie wiedział co powiedzieć.

Ale skoro nie wiadomo co powiedzieć, to chyba lepiej nic nie mówić?

I skąd przekonanie, że ja potrzebuję gdziekolwiek wychodzić albo żeby ktokolwiek przychodził do mnie?

Wyjść ale gdzie?

No właśnie, gdzie ja niby miałabym wyjść? Przecież wychodzę wszędzie, gdzie to możliwe. Wychodzę do pracy, wychodzę po zakupy do spożywczego, czasami na spacery i.. i to chyba na tyle. W tym momencie możliwości są dość ograniczone.

Gdziekolwiek bym nie wyszła, spotykam te same osoby, które patrzą ale nie widzą, słyszą ale nie słuchają.

No ale nic. Zaczęłam myśleć, gdzie ja miałabym niby wychodzić i czy w ogóle mam taką potrzebę. Jak to bywa, od nadmiaru myślenia może rozboleć głowa…

Inna

Mieszkam w miejscowości, w której bycie niezamężną kobietą w wieku 30++ uchodzi za:

  • nieudolność
  • objaw/skutek jakichś zaburzeń

Zdecydowanie lepiej jest tu być nieszczęśliwą mężatką, rozwódką czy samotną matką ale na pewno nie kobietą, która nie dorobiła się jeszcze ani jednego męża.

Oznacza to, że jest z nią coś nie tak. I ludzie, którzy znają ją mniej lub bardziej zaczynając zachodzić w głowę, CO.

Stąd właśnie moje pytanie – czy ja chcę wychodzić do ludzi, którzy uważają mnie za “inną”?

Czy “sama” musi oznaczać gorszą, niepełnowartościową lub dziwną?

Czy “sama” musi kojarzyć się z nieszczęśliwą, zdesperowaną czy zrzędliwą?

Czy “sama” nie może oznaczać, że każdy ma zapisaną inną drogę do przebycia i że jest sam, bo na ten moment to jest najlepsze?

I czy są jakieś inne określenia niż singielka/stara panna/kobieta samotna? Wszystkie są jakieś takie smutne

  • singielka – tak naprawdę nie wiadomo co to znaczy
  • stara panna – musi być bardzo smutna, bo jest stara i jest panną
  • kobieta samotna – ta, to już na pewno nie robi nic innego tylko płacze

A ja w sumie jestem szczęśliwa 😉 czyli znowu – inna.

Sama ze sobą

Tak się składa, że nie czuję potrzeby aby być częścią jakiejś grupy. Nie czuję potrzeby być taką jak inni, mówić jak inni, robić jak inni. Nie czuję potrzeby robienia czegoś tylko dlatego, że tak wypada. Nie czuje również potrzeby spełniania czyichś oczekiwań.

Co czuję?

  • czuję potrzebę bycia sobą
  • czuję potrzebę akceptowania siebie
  • czuję potrzebę czuć się kompletnym człowiekiem
  • czuję potrzebę czuć się spełniona w życiu
  • czuję potrzebę poznawania siebie i doskonalenia się

Dopiero, kiedy to wszystko poczuję, mogę wyjść do ludzi, wiedząc, że wszystko ze mną jest w porządku.

Wiem, że wtedy nie będę goniła za czymś w obawie przed samotnością i smutkiem.

Tak naprawdę, całkiem nieźle bawię się w swoim towarzystwie.

Czekam

Nie możemy wyjść na kawę do kawiarni. Nie możemy wyjść na obiad poza domem. Nie możemy spotkać się z innymi w klubie, barze, na siłowni. Nie możemy wyjść nie zasłaniając maską pół twarzy.

Czekam na moment, kiedy będę mogła usiąść w swoim ulubionym miejscu z ulubioną kawą. Czekam, kiedy będę mogła zjeść ulubionego naleśnika na miejscu, nie na wynos. Czekam, kiedy mijając ludzi zobaczę ich twarze.

Czekam aż będę mogła “wyjść do ludzi” bo każdy nowo poznany człowiek to nowa historia i nowe doświadczenie. Każdy nowo spotkany człowiek, to istota, która miała stanąć na naszej drodze w tym czasie i tym miejscu.

Jestem

Ale dopóki bardziej nie możemy niż możemy, to pozostanę tu gdzie jestem. Postaram skupić się na tym abym była szczęśliwa wychodząc ponownie.

Nie było dotychczas lepszego momentu aby pobyć samemu ze sobą, poznać siebie, dociec przyczyn wszystkiego, co dotychczas wydarzyło się w życiu.

Wszystko stało się trochę niezależnie. Nikt nie przewidział pandemii i lockdownów a ja nie przewidziałam, że znów będę sama.

Nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystko ma swój sens a żeby go zrozumieć, trzeba raz na jakiś czas schować się w cieniu i zmierzyć ze sobą.

To boli ale wiesz, że jak minie najgorsze i znów będzie można wyjść, będziesz świadomym siebie człowiekiem, gotowym na nowe. Gotowym na poznanie innych, dla których będziesz wartością samą w sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

error: Content is protected !!

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close